Eksperyment Milgrama- Posłuszeństwo wobec autorytetu

Przytoczony tutaj eksperyment budzi wiele ciekawości, a zarazem wiele kontrowersji. Motywem realizacji tego eksperymentu dla Milgrama w 1961 roku była chęć zweryfikowania ślepego posłuszeństwa wobec zbrodniczych rozkazów, które doprowadziły ludzi do podjęcia się zbrodniczych czynów (np. zbrodni realizowanych podczas II wojny światowej). Założenie, jakie przyświecało badaczowi było takie, że w normalnym społeczeństwie (badanie było realizowane w USA) tylko ułamek osób mógłby być zdolny do zachowań o charakterze sadystycznym. Milgram szacował, że około 1 – 3 % badanych nie przestanie aplikować wstrząsów, w innym przypadku badany musiałby być psychopatą lub cierpieć na inne zaburzenia.

Stanley Milgram zaprosił ochotników do udziału w eksperymencie poprzez publikację ogłoszenia w prasie argumentując swój eksperyment potrzebą zbadania w jaki sposób kara może wpływać na procesy pamięciowe i proces uczenia się.

Jak w praktyce wyglądał ten eksperyment?

W eksperymencie brał udział uczeń (pomocnik eksperymentatora) oraz nauczyciel (ochotnik, który odpowiedział na ogłoszenie i wyraził chęć wzięcia udziału w eksperymencie). Zatem eksperyment badał zachowanie ochotnika – nauczyciela.

Zadaniem nauczyciela było odczytywanie wyrazów uczniowi i sprawdzanie czy ten je zapamiętał. Jeżeli uczeń nie zapamiętał, nauczyciel używał odpowiedniej elektrody i raził ucznia coraz to wyższym prądem. Osoba  podpięta do generatora, czyli uczeń, mogła zostać rażona prądem od 15 V (słaby wstrząs) do 450 V (bardzo silny wstrząs, duże niebezpieczeństwo). Co ważne – badany, czyli nauczyciel sam został poddany wstrząsom o sile 45 V, które uznawał za bardzo bolesne – miało to na celu uzmysłowienie siły rażenia. Ostatnim ogniwem w eksperymencie był sam badacz w kitlu, który pełnił rolę autorytetu. Jego rola była szczególnie istotna, zwłaszcza, gdy badany – nauczyciel miał wątpliwości, czy kontynuować badanie. Wtedy badacz zapewniał, że wszystko jest w porządku i stanowczo namawiał do dalszego prowadzenia eksperymentu. Oczywiście wstrząsy dla ucznia były fikcyjne, ale sytuacja była zaaranżowana w taki sposób, że reakcje ucznia na podane przez badanego – nauczyciela wstrząsy były bardzo realne (krzyki, prośby, oznaki bólu).

Jakie były wyniki tego eksperymentu?

W eksperymencie maksymalną dawkę 450V zaaplikowało aż 65% badanych. Pierwsze osoby zaczęły się wycofywać dopiero na dawce 300V. Co więcej osoby, które doszły do ostatniego przełącznika były w gotowe kontynuować dalej eksperyment. Wynik był szokiem dla studentów jak i dla samego autora eksperymentu Stanleya Milgrama. Zaskoczenie było tym większe, że badani – nauczyciele mieli wiele powodów żeby wycofać się z eksperymentu:

  • byli to ochotnicy i zostali poinstruowani, że pieniądze dostają za same przyjście do laboratorium nie zaś za zakończenie eksperymentu,
  • sami byli rażeni dawką 45V, która ich bolała,
  • badacz nie był osobą znaną dla badanego – nauczyciela,
  • nie czekały żadne reperkusje za wycofanie się z eksperymentu,
  • na początku eksperymentu uczeń mówił, że ma problemy z sercem i o tym przypominał kiedy dostawał silne wstrząsy.

 

Ważne jest, aby podkreślić, że uczestnicy eksperymentu nie należeli do osób o preferencjach sadystycznych, nie czerpali przyjemności z udziału w eksperymencie. Nawet oszukiwali eksperymentatora (gdy ten nie patrzył), niemiej jednak kontynuowali realizację jego poleceń.

Wynik tego eksperymentu pokazuje jak silna może być skłonność ludzi do podporządkowania się autorytetom. Wydaje się, ze kluczowa staje się obecność bezpośrednia autorytetu.  Innym istotnym czynnikiem, który sprzyjał nasilaniu wstrząsów było także to, że badani – nauczyciele nie widzieli ucznia.

Ten eksperyment realizowano jeszcze wielokrotnie w różnych modyfikacjach, np. obecność dwóch autorytetów – badaczy dających sprzeczne komunikaty, bezpośredni pobyt ucznia w tym samym pomieszczeniu co badany – nauczyciel. Powodowało to osłabienie tendencji do ulegania oczekiwaniom i poleceniom autorytetu – badacza.

 

Karolina Karolczak (Psychoterapeuta psychodynamiczny, Pracownia PSYCHE – psychoterapia i rozwój)

Zdjęcia: pixabay.pl